wt. Gru 10th, 2019




Pogrom Śląska w Warszawie

Pogrom Śląska w Warszawie

Pogrom Śląska w Warszawie w 23 kolejce Lotto Ekstraklasy

Legia zdeklasowała Śląsk Wrocław w meczu 23 kolejki Lotto Ekstraklasy gromiąc wrocławian aż 4-1. Wszystkie bramki padły w pierwszej odsłonie spotkania. Kasper Hamalainen błyszczał. Fin strzelił 3 gole w 13 minut.

Oba zespoły przystępowały do pojedynku w zgoła odmiennych nastrojach. Legioniści mogli być w dobrych nastrojach po zwycięstwie w doliczonym czasie gry 3-2 w Lubinie. Wrocławianie zaś nie mieli takiego szczęścia. Pomimo tego, iż w Krakowie prowadzili w spotkaniu z Cracovią do przerwy 0-1 to przegrali w ostatniej minucie po bramce Denisa Rakelsa 2-1.

Oba zespoły miały problemy kadrowe. Legioniści nie mogli wystawić wykartkowanego w Lubinie Adama Hlouska. Za niego w składzie pojawił się Łukasz Broź. Nie zagrał również Sebastian Szymański. Kontuzjowanego w meczu z Zagłębiem młodego skrzydłowego zastąpił Eduardo da Silva. Trener Jan Urban (Śląsk Wrocław) miał większe problemy. Nie mógł wystawić napastników, za kartki pauzował Arkadiusz Piech, a kontuzja pozbawiła możliwości występu Marcina Robaka.

W tej sytuacji za ataki wrocławian odpowiedzialny był junior Sebastian Bergier. Pierwszy kwadrans spotkania nie obfitował w groźne akcje zespołów. Gra odbywała się w środku pola, a tam przewagę mieli legioniści. Dominowali oni w posiadaniu piłki.

Taki stan rzeczy miał miejsce do 23 minuty spotkania, kiedy to po koronkowej serii podań Eduardo da Silva wypuścił w tzw. „uliczkę” Kaspera Hamalainena. Fin posłał piłkę po dalszym rogu, wyprowadzając warszawian na prowadzenie. To był dopiero początek popisów sympatycznego Fina. Siedem minut później zawodnik Legii znalazł się z piłką na 25 metrze przed bramką Słowika.

Zagrał piłkę do Eduardo, lecz obrońca Śląska zablokował podanie. Piłka wróciła pod nogi Hamalainena. Ten uderzył zza pola karnego, co było nie do obrony dla bramkarza Śląska. Wynik 2-0. Widać, że legioniści złapali rytm. Wrocławianie jeszcze się nie otrząsnęli po drugiej bramce, a Fin pokonał Słowika po raz trzeci. Prawą stroną popędził Łukasz Broź. Zagrał w pole karne do Hamalainena, a ten posłał piłkę Słowikowi między nogami. Taką Legię chce się oglądać jak najczęściej.

Gra godna Mistrza Polski. Wysokie prowadzenie trochę uśpiło Legię. Wykorzystali to gracze Śląska. W 36 minucie debiutant Sebastian Bergier ładnym podaniem wypuścił Roberta Picha, a ten w sytuacji sam na sam, nie dał szans Malarzowi. To „przywróciło” Śląsk do gry. Chwilę później Jakub Kosecki znalazł się sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Tym razem górą był golkiper warszawian. Kosecki w tym starciu doznał kontuzji i na drugą połowę już nie wyszedł.

Legioniści jak przystało na Mistrzów Polski nie mogli pozwolić, by wrocławianie za długo „panoszyli” się na ich boisku. Tuż przed przerwą, Jarosław Niezgoda wyłuskał piłkę obrońcom Śląska w polu karnym, ośmieszając ich. Legionista znalazł się oko w oko ze Słowikiem i to wykorzystał. Do przerwy Legia prowadziła zasłużenie 4-1. Druga połowa zaczęła się od poważnego błędu defensywy Legii. Na szczęście naprawił to niezawodny Michał Pazdan, wybijając piłkę z linii bramkowej po strzale Kamila Vacka. Parę minut później wynik mógł podwyższyć Mirosław Radović, który wszedł na boisko parę chwil wcześniej. Jego strzał zablokowali jednak dolnośląscy obrońcy.

Gra obydwu zespołów w drugiej połowie była dużo mniej efektowna. Z boiska momentami wiało nudą. Legia kontrolowała przebieg gry pilnując wyniku, a Śląsk z każdą minutą tracił animusz. W 75 minucie Malarza mógł zaskoczyć z rzutu wolnego Michał Chrapek. Golkiper warszawian stanął jednak na wysokości zadania. Pięć minut później próbował się odgryźć Eduardo, ale trafił w mur. W doliczonym czasie gry jeszcze Michał Kucharczyk próbował strzelać z półwoleja, ale piłka poszybowała obok słupka. Podsumowując spotkanie trzeba zaznaczyć rosnącą formę legionistów. Sprowadzeni zimą zawodnicy pokazują, że są ważną częścią zespołu. W kwestii wrocławian myślę, że będą osiągać wyniki jak wrócą podstawowi gracze z ataku – Piech i Robak.

W następnej kolejce Legia jedzie do Krakowa na mecz z Cracovią, a Śląsk podejmie u siebie Górnika Zabrze. Statystyki spotkania. Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 4:1 (4:1) 1:0 Hamalainen 23 min., 2:0 Hamalainen 30 min., 3:0 Hamalainen 33 min., 3:1 Pich 36 min., 4:1 Niezgoda 45+1 min. Skład Legii: Malarz – Broż, Remy, Pazdan, Jędrzejczyk – Mączyński, Philipps, Antolić – Eduardo, Niezgoda, Hamalainen. Skład Śląska: Słowik –  Pawelec, Celeban, Rieder, Lewandowski – Kosecki, Vacek, Riera, Chrapek, Pich – Bergier Sędzia: Jarosław Przybył

Żółtek Kartki: Radović (Legia), Lewandowski (Śląsk) Widzów: 18 500 Stadion: Wojska Polskiego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o