nie. Lis 17th, 2019




Naciągaczka z internetu

Naciągaczka z internetu

Naciągaczka z internetu

Atra kcyjne buty, tore bka w okazy jne j cenie , spodnie z dużym rabatem. Jak nie skorzystać? Wystarczy kliknąć i zamówić. Potem wykonać przelew i spokojnie czekać na listonosza. Ci, którzy kupowali od 21-letniej radomszczanki, nigdy się nie doczekali. Oszustka trafiła do aresztu, a jej okradzeni klienci z pewnością będą ostrożniejsi. Stuprocentowej pewności jednak nie ma nigdy.

Naciągaczka z internetu

Coraz więcej kupujemy w internecie. Na różnych portalach. Bo wygodnie, bo szybko, bo taniej. Przeglądamy serwisy informacyjne i nagle wyskakuje reklama, która przyciąga wzrok i kusi sezonową obniżką. Grzech nie skorzystać. Kilka kliknięć i już kupione.

Zostajemy przeniesieni na stronę naszego banku, robimy przelew i obliczamy, kiedy powinniśmy otrzymać paczkę. 21-letnia radomszczanka pomyślała, że w ten sposób będzie zarabiać na życie. Także siedząc przy komputerze. Udało się jej na pewno 51 razy, ale policja szuka innych poszkodowanych.

Bo może być ich więcej. Nie wszyscy chcą zawracać sobie głowę kilkudziesięcioma złotymi i po prostu odpuszczają kiedy pomyślą, że muszą składać zeznania, jeździć na sprawy. I nie wiadomo, kiedy odzyskają swoje pieniądze. Nie jest problemem znalezienie w sieci zdjęć atrakcyjnych produktów. Oszustka na różnych portalach aukcyjnych wystawiała najczęściej buty, torebki czy odzież. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało jak należy. – Radomszczanka zamieszczała ogłoszenia sprzedaży różnych przedmiotów, których nigdy nie miała – mówi o bardzo prostej metodzie przestępstwa komisarz Aneta Wlazłowska, oficer prasowy KPP w Radomsku. – Po otrzymaniu pieniędzy od zainteresowanych klientów nie wysyłała zamówionego towaru.

W taki sposób przez cztery miesiące bieżącego roku oszukała co najmniej 51 osób – wylicza. 51 poszkodowanych, którzy w sumie przelali na konto 21-latki 15 tys. zł. Oszustka została aresztowana we wtorek 18 września. – To kolejne już postępowanie prowadzone przez radomszczańskich śledczych, w którym podejrzaną jest 21-latka – mówi policjantka. – Okazuje się, że kobieta z przestępczego procederu uczyniła sobie źródło utrzymania. Pomimo wcześniejszych postępowań i licznych zarzutów stawianych przez śledczych, kobieta nie zaprzestała oszukiwania klientów – zaznacza. Za oszustwo grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

W przypadku radomszczanki sąd może jednak czas pobytu za kratkami wydłużyć do 12 lat, ponieważ działała w tzw. recydywie. To znaczy, że została już na tym przestępstwie złapana, ale zrobiła to ponownie. Na pierwszy rzut oka wszystko może wyglądać bardzo dobrze i łatwo paść ofiarą oszusta. Zwłaszcza obeznanego w tworzeniu stron. Jak mówi Gazecie Michał Sewerynek, rzecznik konsumentów w Starostwie Powiatowym, jego porady dotyczą tylko firm i osób prowadzących działalność. I z tymi jest o tyle łatwiej, że przed zakupem możemy co nieco sprawdzić. Po pierwsze, warto poszukać na stronie internetowej NIP-u. I za jego pomocą, albo po nazwie, odnaleźć firmę w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Jeśli tam jest, jesteśmy bezpieczni. Jeśli nie, lepiej poszukać tego samego towaru gdzie indziej.

To, że firma istnieje i prowadzi działalność, nie gwarantuje, że otrzymamy towar. Michał Sewerynek mówi, że zdarza mu się pisać w imieniu konsumentów wezwania do dostarczenia kupionego towaru albo zwrotu pieniędzy. Często trzeba walczyć w sądzie o nakaz zapłaty. – A i tak nie ma pewności sukcesu, bo albo firma jest niewypłacalna, albo nie ma z czego ściągnąć pieniędzy konsumenta – nie ukrywa rzecznik. Inny sposób, to znalezienie numeru telefonu.

I warto z niego skorzystać. Jeśli zostanie odebrany, to dobrze. Jeśli nie, lepiej zrezygnować. Rzecznik konsumentów mówi też o sposobie zapłaty. Najbezpieczniej wybrać opcję: za pobraniem. To znaczy płacimy w momencie, kiedy odbierzemy paczkę. Warto też otworzyć ją przy kurierze czy listonoszu, żeby sprawdzić, czy na przykład zamiast telefonu nie dostaliśmy ładnie opakowanej cegłówki.

Albo przekonać się, czy towar nie dotarł uszkodzony. Michał Sewerynek dodaje, że tylko ok. 20 proc. sprzedających daje swoim klientom taką możliwość. A po drugie, sprzedawca nie ma obowiązku wysyłać za pobraniem. On także chroni się przed nieuczciwymi klientami. Zanim klikniemy „kupuję” warto także poczytać opinie o firmie czy sprzedającym. Im więcej negatywnych, tym większy alarm.

Artykuł powstał dzięki portalowi pożyczka na święta
 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o